Tytułem wstępu...
Tytułem wstępu...

Tak to się zaczęło...

Zapachy intrygowały mnie niemal od chwili, kiedy opuszczałem łono matki.
W czasach PRL, w których dorastałem, jeśli chodzi o perfumy, szału nie było. Wciśnięty pomiędzy cytrynowe wody kolońskie ojca a duszącą Panią Walewską mamy, mogłem jedynie od czasu do czasu chodzić na uzdrawiające inhalacje do pobliskiego Pewexu, żeby choć pobieżnie chłonąć tamtejsze cuda.
Tak było do chwili, kiedy przypadkiem obdarowany zostałem pewnym francuskim zapachem firmy Bourjois, na który dziś patrzyłbym z ironicznym uśmiechem...

czytaj całość »
Blog wpisy
Tytułem wstępu...

Tak to się zaczęło...

Zapachy intrygowały mnie niemal od chwili, kiedy opuszczałem łono matki.
W czasach PRL, w których dorastałem, jeśli chodzi o perfumy, szału nie było. Wciśnięty pomiędzy cytrynowe wody kolońskie ojca a duszącą Panią Walewską mamy, mogłem jedynie od czasu do czasu chodzić na uzdrawiające inhalacje do pobliskiego Pewexu, żeby choć pobieżnie chłonąć tamtejsze cuda.
Tak było do chwili, kiedy przypadkiem obdarowany zostałem pewnym francuskim zapachem firmy Bourjois, na który dziś patrzyłbym z ironicznym uśmiechem...

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl